Jeans is business
Czy można powiedzieć, ze klasyczne ubrania robotnicze stały się siłą wspierającą działalność gospodarczą? Zdecydowanie tak!
Jeansy to nie zwykły produkt tekstylny, nie zwykłe ubranie. Niosą one za sobą pewną filozofię, deklarację, manifestację. Jednocześnie noszą je wszyscy – z lewa i z prawa, modni i nie.
Jeansów nie noszą tylko dyktatorzy.
Jeansy to wszechstronne i trwałe ubranie robocze, które stało się symbolem swobody i niezależności w modzie. Mogą być ubraniem codziennym, ale też produktem luksusowym, zaprojektowanym przez wiodących projektantów, takich jak Alexander McQueen, Gianni Versace, Armani, Isabel Marant, Calvin Klein czy Victorię Beckham. Jeansy mogą występować w teatralnych wersjach inspirowanych gotykiem czy epoką wiktoriańską, jak u Alexandra McQueena, ale też być proste i syntetyczne, jak u Calvina Kleina.
W PRL-u spodnie dżinsowe (jeans spolszczył się do dżinsu) dawały namiastkę poczucia niezależności. W latach 90. modne stały się tzw. marmurki, później piramidy. Ci, którzy w tamtym okresie chodzili do szkoły, dobrze pamiętają, że jeansy były wyznacznikiem przynależności do „fajnych dzieciaków”, tych, co nie noszą bistorowych mundurków.
Następnie przyszedł czas na jeansy z dziurami, rurki, dżinsy z niskim stanem, noszone w stylu hip-hopowym i wreszcie znowu powrót do dzwonów z okresu hipisowskiego oraz szerokich nogawek.
Jeansy dają, jak się wydaje, nieograniczone pole do popisu. Potrafią być luksusowe, a jednocześnie utylitarne i – co istotne – są egalitarne i równościowe. Większość z nas ma w swojej szafie jakieś jeansy i o jakichś jeszcze marzy.
Wiadomo, że jeśli coś jest pożądane, to kreuje popyt, a ten z kolei nakręca gospodarkę. Popularne spodnie nie tylko stały się symbolem swobody i niezależności w modzie, lecz także odgrywają istotną rolę w działalności gospodarczej na całym świecie. Ewolucja jeansów– od praktycznego ubrania roboczego do ikony kultury masowej – ma znaczący wpływ na różne aspekty biznesu.
Marki odzieżowe, wzornictwo przemysłowe czy choćby architektura wnętrz wykorzystują swój produkt nie tylko jako produkt odzieżowy, lecz także jako symbol stylu życia i wartości, które reprezentują. Kampanie marketingowe często koncentrują się na mitologii jeansów, ich historii i dziedzictwie, co pomaga budować silną więź emocjonalną z konsumentami. Biznesmen czy polityk pragnący ocieplić bądź unowocześnić swój wizerunek, chętnie pokazuje się w luźniejszej stylizacji, właśnie z jeansami.
Jeśli chodzi o rozwój gospodarczy, warto zwrócić uwagę, że aktualnie dużą wagę przykłada się do zrównoważonej produkcji odzieży. Firmy starają się zmniejszyć jej wpływ na środowisko poprzez wykorzystanie organicznych materiałów, recykling oraz ograniczenie zużycia wody i energii. Jeansy również w tym zakresie zdają fantastycznie egzamin, łatwo bowiem poddają się kreatywnemu recyklingowi.
Według danych Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w 2021 roku w polskiej branży mody zatrudnionych było około 300 tysięcy osób – 73 proc. z nich w małych rodzinnych firmach. Według różnych szacunków na świecie w branży modowej zatrudnionych jest ok. 430 mln osób.
A ta branża to w dużej mierze jeansy.
Wpływ gospodarki światowej, ogólna zmiana warunków rynkowych, w tym np. cen niezbędnych do produkcji dżinsów mediów (woda, prąd), nie pozostaje bez znaczenia dla przedsiębiorców.
Jeden z wiodących producentów jeansów na świecie, amerykański koncern Levi Strauss & Co, od 30 lat z powodzeniem prowadził fabrykę w Płocku, w której zatrudnionych jest około 650 osób. Niestety ostatnio ogłoszono, że zamyka on zakład. Wygaszanie produkcji ma potrwać do 24 czerwca 2024 roku. Decyzja ta podyktowana jest czynnikami stricte gospodarczymi, tj. wysoką inflacją i stale rosnącymi kosztami energii.
Jeansy wpływają ponadto na wiele stref życia kulturalnego, społecznego i gospodarczego. Nie są jedynie modowym wyborem. Jeansy dają zatrudnienie, pozwalają przedsiębiorcom się rozwijać i zarabiać, a we wszelkiego rodzaju twórcach wyzwalają kreatywność i umożliwiają wyrażanie siebie.
Jeansów nie znajdziemy jedynie w tych zakątkach świata, w których wolność, w tym wolność działalności gospodarczej i tworzenia, jest ograniczana lub w tych, w których wcale jej nie ma.
Źródła:
• Krótka historia jeansów. Od Brigitte Bardot do Kate Moss, czyli dlaczego kobiety pokochały denim.
• Polska Agencja Inwestycji i Handlu grupa PFR, przegląd branżowy luty 2021.
• Levi Strauss zamyka fabrykę po 30 latach. Jest porozumienie ws. odpraw.
Porozmawiajmy o jeansach i wolności
Dyktatorzy nie noszą jeansów! Świat wolności to świat jeansu.
Poznajcie Rodeo Bena – Bernarda Lichtensteina – łodzianina, który uciekając przed systemem totalitarnym trafił do kraju, gdzie była wolność i możliwość rozwoju, gdzie mógł zrealizować „american dream”.
Rozmawiamy o tym, jak jeansy towarzyszą nam do dziś od chwili ich powstania i jak symboliczną rolę odgrywają w popkulturze.
Bądźcie z nami! Może Wy jesteście tymi, którzy tworzą i rozwijają się, ponieważ mogą żyć w świecie wolnym, także wolnym gospodarczo czyli w warunkach liberalizmu.






KULTURA JEANSÓW
Kultura i jeansy. Można pomyśleć, że związku pomiędzy nimi nie ma żadnego… A jednak. Jeansy to nie tylko codzienne, zwyczajne ubranie. To symbol. Jak go czytać? Historia jeansów sięga początków gorączki złota w USA. Czasu, kiedy przybysze z Europy szukali nowego, lepszego życia w świecie, w którym można zacząć od początku, w którym każdy, kto ma pomysł na siebie i na swój rozwój, może rzeczywiście go zrealizować. Nowy świat dawał szansę dla tych, którzy w swoich starych krajach byli tak zaszufladkowani i pozbawieni perspektyw, że ich życie było w większości jedynie wegetacją.
RODEO BEN – HISTORIA NIEZWYKŁA
Urodził się w Łodzi przy ulicy Krótkiej, w rodzinie krawca. Jako dziecko zakochany był w przygodach Winnetou i Old Shatterhanda. Świat stworzony w powieściach Karola Maya rozbudził w małym Bernardzie marzenia o wolności, szczęściu i szukaniu miejsca, w którym wszystko zależy tylko od tego, czego się pragnie i jak bardzo chce się to osiągnąć. Bernard po śmierci ojca przejął jego zakład i jako człowiek kreatywny i przedsiębiorczy poczynił pierwszą, bodaj najważniejszą inwestycję w swoim życiu – zakupił nową szwajcarską maszynę do szycia. Niestety pomimo pracowitości świat, w jakim przyszło mu żyć, nie miał nic wspólnego z zasadami gospodarki wolnorynkowej. Bałuty to nie był rynek zbytu dla pomysłów Bernarda. Uważano go wręcz za dziwaka. Klientela była biedna. Bernard popadał w coraz większe długi. Pod koniec lat trzydziestych, gdy Europa pogrążała się w narodowym faszyzmie, a bieda łapała za kostki tych, którzy nie zdążyli przed nią uciec za ocean, Bernard Lichtenstein spakował rodzinę, sprzedał dobytek i transatlantykiem SS „Kościuszko” popłynął – obierając za kierunek Amerykę, kraj marzeń, wolności, dostatku i bezpieczeństwa. Jedyną rzeczą, którą zabrał, była maszyna do szycia. Bernard z rodziną trafił ostatecznie do Filadelfii, mekki przemysłu tekstylnego, i zaczął używać nowego, łatwiejszego do wymówienia po angielsku imienia – Ben.
Dżinsy w PRL
Dyktatorzy nie noszą dżinsów. Szczególnie dyktatorzy wyznający ideologię komunistyczną. Siermiężne garnitury „krajowej” produkcji albo mundury to obowiązkowy strój tych dygnitarzy. Żelazna kurtyna podzieliła bowiem świat nie tylko politycznie, lecz także kulturowo. Komunizm, szczególnie w wydaniu stalinowskim, nie tolerował zachodnich fanaberii, również w odniesieniu do rzeczy powszechnego użytku – takich jak ubrania. Dlatego bardzo często strój roboczy pojawia się jako ten najbardziej pożądany. Warto w tym miejscu zaznaczyć pierwszy paradoks w opowieści o dżinsach (jeans poddał się spolszczeniu na dżins) w PRL.